SOBOTA
Komary tną jak oszalałe. Poziom wody w organiźmie spada. Słońce grzeje jak w tropikach. Na bulwarach trwa warsztat projektowania t-shirtów z przesłaniem społecznym . Dobija nas nieodpowiedzialność niektórych warsztatowiczów, którzy zapisali się na listę i ślad po nich zaginął. Musieliśmy odesłać z kwitkiem kilka osób zainteresowanych warsztatem, bo wyliczona ilość materiałów. Chyba trzeba założyć czarna listę dla tych, którzy nie pojmują podstawowych zasad.
T-shirty pokrywają się komunikatami. Warsztatowicze zajmują stanowisko w sprawach, które ich niepokoją. Nie marnuj czasu... Stop aborcji... Kup mi loda, to zrobię ci jeansy... Na sznurkach wiszą kolejne koszulki, przyciągają wzrok przechodniów... Nad warsztatem czuwa Justyna Rumik, która w tym roku również zaprojektowała festiwalowy plakat.
Ze sceny obok dobiegają pieśni - łemkowskie, ukraińskie, bałkańskie... To niesamowite jak można zestroić prawie 20 głosów w jeden ton i rytm. A Grażynie Tabor to się udało w niespełna pół godziny. Dźwięki płyną przez okna, rozlewają się leniwie... W tym przypadku w ilości ( głosów ) tkwi siła. Magiczny warsztat...
Na koniec plastyczna impresja z Witkacego w wykonaniu Teatru Ruchu Czekając. Szybka zmiana repertuaru, bo Scena "i" musiała zrezygnować z zagrania You Must Die! mamy nadzieję, że znajdzie się sposobność, by ten spektakl pokazać na Wietora.
NIEDZIELA
Po ulicach Kazimierza krąży wystawa "Kolory codzienności". Ludzie zatrzymują się, cykają fotki. Zdjęcia uwieczniane na zdjęciach. Sztuka staje się coraz bardziej otwarta, wychodzi z tradycyjnych salonów wystawienniczych, galerii. To nie ty idziesz na wystawę, wystawa przychodzi do Ciebie.
Joanna Bąk i jej rogi atakują. Aśka z Tomkiem zaczepiają ludzi, rozmawiają z nimi, ustawiają w przestrzeni, ludzie przystawiają rogi łosia do skroni. Powstają kolejne odsłony pozytywnej akcji "Nie złoś się".
Podwórko Synagogi Poppera staje się wernisażem pod otwartym niebem. Społeczne t-shirty, prace konkursowe "Zapisu miejsca", fotogramy reportażu "Wesołe miasteczko" Tomka Piórkowskiego, warsztat "Pomosty", filmy Studia Filmagia...
Przewijają się ludzie - zaproszeni, przypadkowi. Rozmawiamy o festiwalu, projekcie, o planach na przyszłość, o działaniach SCKMu, Freeday Teatr'u...
Festiwal dobiega końca.
Postawiliśmy w tym roku na interaktywność i interdyscyplinarność. Dobry ruch. Wart kontynuacji. Tam gdzie stykają się różne światopoglądy, sposoby patrzenia na artystyczną działalność, różne podejście do animacji zdarzeń, dzieje się najwięcej ciekawych rzeczy...
Zamykamy festiwalowe archiwum, wrzucamy na stronę teatru fotorelacje, porządkujemy papiery...
Do następnego Free Art Day! Czujemy, że warto to robić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
wyniki konkursu fotograficznego powalają. pierwsza nagroda i widocznie najlepsze zdjecie nie spełnia pdostatowego kryterium konkursu: "Miejsce, które kochasz, lubisz, często odwiedzasz, bądź miejsce przez Ciebie znienawidzone, nudne, opatrzone...
OdpowiedzUsuńTakie, które samo w sobie jest miejscem intrygującym, zaskakującym - ulica, kawałek muru, park, przystanek tramwajowy, budynek, zaułek podwórka." takim miejscem jest jak widac lusterko samochodowe:] i moze zmienić nazwę z konkursu fotograficznego na konkurs poetycki? albo na opowiadanie? bo wystarczyło opisać, że dostaje się orgazmu na widok odrapanej kamienicy, podkręconej dla efektu w fotoszopie i już się wygrywa:] nagrody ksiazkowe o fotografi niech lepiej sobie przestudiuja uwaznie organizatorzy i szanowne jury bo widac jak sie znają na fotorgafi:]